Zaloguj się
Jak w Gorcach było rok temu?

Treningi przed Gorce Champion MTB – Otwarte Mistrzostwa Polski są w najintensywniejszej fazie. Maraton przecież już za chwilę. W krótkich chwilach odpoczynku, by jeszcze lepiej się zmotywować, przywołujemy wspomnienia z zeszłorocznej imprezy.

Wszystko zaczęło się od czasówki. Wielki upał witał kolejnych kolarzy wjeżdżających na parking przy Zespole Szkół Podstawowych w Waksmundzie. Kto mógł, chował się w cieniu przy namiocie Biura Zawodów lub stoiska promocyjnego Urzędu Gminy Nowy Targ. Nie brakowało też śmiałków rozgrzewających się na placu i żywiołowo pedałujących na wysokich przełożeniach. Atmosferę podgrzewał komentator Jerzy, dzieląc się z przybyłymi ciekawostkami turystycznymi o gminie Nowy Targ.

Na prośbę startujących przesunęliśmy rozpoczęcie 12-kilometrowej czasówki na wcześniejszą godzinę. To dlatego, że właśnie tego dnia polska reprezentacja w piłce nożnej rozgrywała swój arcyważny mecz podczas Euro 2016. Może dlatego kolarze z taką werwą pokonali wyznaczony dystans, nie łapiąc przy tym gum i nie mając żadnych sprzętowych awarii. Sam mecz obejrzeliśmy na auli szkoły podstawowej, na wielkim rzutniku, wspólnie z całym oddziałem Ochotniczej Straży Pożarnej.

Dlaczego warto o tym wspomnieć? Maratony pod egidą Cezarego Zamany słyną nie tylko ze świetnie przygotowanych tras. To także przyjacielska atmosfera, dzięki której tworzy się kolarska społeczność, a rywalizacja między zawodnikami ogranicza się tylko do ścigania.

Drugi dzień rozpoczął się od zmagań młodych kolarzy, którzy na trasie Hobby dali z siebie wszystko. Z wielką przyjemnością można było obserwować zapał i wolę walki dziewczynek oraz chłopaków, którzy pędzili na metę w kurzu, błocie i piachu, nie zważając nawet na przeszkadzający im strumień.

Później przyszedł czas na najważniejsze wydarzenie, czyli start dystansów Pro i ½ Pro. Najpierw obowiązkowy przejazd przez wioski gminy Nowy Targ przy wsparciu lokalnych kibiców. Widać było, że przejazd tylu kolarzy zaciekawił ich. Było ich pełno: w oknach domów, przy płotach gospodarstw, na skrzyżowaniach. Pięknie wyglądał wielki peleton mknący najpierw obok Dunajca, a później przez okoliczne pola. Wznoszące się za nim tumany kurzu robiły wrażenie.

To były ostatnie chwile, gdy można było oglądać kolarzy w jednej zwartej grupie. Przy pierwszej wspinaczce peleton zdecydowanie się rozciągnął. Pomógł też w tym rzęsisty deszcz, który nieoczekiwanie lunął na kolarzy. I to lunął w momencie, gdy wjeżdżali oni na trudny, bo bardzo stromy i kamienisty odcinek. W oczekiwaniu na nich, nasza ekipa filmowa skryła się u podnóża góry w szopie, która okazała się i warsztatem pełnym rolniczych narzędzi, jak i garażem dla wysłużonego traktora. Ulewa skończyła się równie gwałtownie, co zaczęła i udało się nam uwiecznić zmagania kolarzy na śliskich skałach.

Później pędem w pick-upie na szczyt Turbacza, by wesprzeć tamtejszy zespół bufetowy i serwować wyborne ciasto z górskiego schroniska oraz wlewać do bidonów ożywczą, bo zmrożoną wodę. Panowie z Aero Films w tym czasie filmowali dronem podjeżdżających na wierzchołek Króla Gorców. Później pozostało nam tylko kibicować zawodnikom podczas niełatwego zjazdu, zrobić parę ujęć przy Dunajcu i… spieszyć na finałową dekorację.

2017-06-13 POWRÓT

 

Dyplom dla góralek i górali
Dzieciaki, pod Turbacz!
Gorce Champion MTB, czyli tam i z powrotem
Było pięknie
O cookies
Cyklopedia/3w4u.eu
Czy możemy Ci
w czymś pomóc???
Napisz do nas